Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2024

Krótka bajka o (nie)konsekwencji

Obraz
  Weronika (zwana czasami Werdzillą, ewentualnie także Nazgulem…), od zawsze ma problem z czesaniem włosów. Jest to problem ogromny. Nieogarniony i nieopanowany, a przy tym – niezrozumiały i niewytłumaczalny. Każdemu czesaniu,   a nawet tylko zapowiedzi czesania towarzyszą jęki, wyrywanie się, płacz, histeria. Czasem nawet zanim grzebień dotknie jej włosów. Nawet bardziej wtedy, bo wraz z czesaniem jakoś cały ten ból magicznie przechodzi. Jednocześnie upiera się, że chce mieć długie włosy i nie zgadza się na ich zgolenie… W dodatku ostatnie kilka tygodni nie było najlepsze dla Weroniki. Co prawda zaskoczony świat dowiedział się, że „matematyka jest lepsza od słodyczy”, ale co przy tym było jęków, wrzasków, demonstracyjnego ignorowania próśb o posprzątanie pokoju czy choćby tylko podniesienie leżących na podłodze ubrań, to tylko nieszczęśni świadkowie tych mąk wiedzą. W przeddzień swoich siódmych urodzin, Weronika dała prawdziwy koncert. Specjalnie dla niej kupiona przez Le...

Bardzo krótka bajka o lubieniu

Obraz
  Weronika (zwana Werdzillą) oraz Leokadia (zwana Smoczycą): Mamo, a dlaczego Ty wyrywasz sobie maszynką włoski z nóg? Przecież to bardzo boli… Mama (zwana Mamą): Wiecie córeczki, bo wydaje mi się, że tak lepiej wyglądają… Córeczki: Ale po co? Czy Tata Cię nie lubi..? Mama: Ależ lubi, lubi… Córeczki: To w takim razie Ty się nie lubisz..? Mama: Lubię się, ale czasem warto coś poprawić… Leokadia: Aha. A Tata lubi kolczyki? Mama: Kolczyki miałam, zanim Tata zaczął mnie lubić. Leokadia: Wiesz, Mamo, nie martw się. Nawet jak już będziesz tak stara, że Tata przestanie Cię lubić, to ja Cię zawsze przytulę… Kurtyna.

Krótka bajka o tym, jak Dzielna Mama z Potworem walczyła.

Obraz
Ten dzień zaczął się jak wiele innych dni – a zarazem w jedyny, niepowtarzalny sposób, właściwy tylko i wyłącznie TEMU dniowi i żadnemu innemu – od dobiegających z pokoju najmłodszych dziewczynek (zwanego również Smoczą Jamą) odgłosów przesuwanych zabawek. Nie wiadomo kto pierwszy usłyszał te oczywiste oznaki aktywności najmłodszej z córek, zwanej przez całą rodzinę Zochem Straszliwym. Czy była to Mama, wtulona w dwie poduszki – dużą i małą. Czy był to Tata, wtulony w Mamę. Tak, czy siak, wkrótce oboje otworzyli oczy. Przed Prawdą nie ma ucieczki. A Prawda była taka, że dzień się nieodwołalnie i bez najmniejszej możliwości odroczenia – rozpoczął… Szczęśliwie udało się przebrnąć przez poranne czynności toaletowo – ubraniowe. Jedynie Jedyny Syn, Bronisław, zwany również Broisławem, w ciągu kilku chwil zdążył potknąć się o wszystko, o co tylko mógł, z własnymi nogami i nogami Mamy włącznie. Co pobudziło go do głośnego narzekania. Głośne narzekanie przed poranną kawą (po porannej kawie...