Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2025

Bajka o ostatnim ciasteczku...

Obraz
Przy niedzieli i jeszcze w Dzień Dziecka - pozwoliliśmy sobie na ciasteczko z herbatką zaraz po śniadanku. Nasza najmłodsza, Zosia (lat dwa i pół), siedzi sobie na kolanach Dzielnej Mamy, zajada ciasteczka, popija herbatką, dorośli prowadzą przyjemną konwersację. Pada pytanie: mogę jeszcze ciasteczko..? Dzielna Mama, w ramach pedagogiki permanentnej podchwyca okazję do nauki liczenia i pyta: a które to będzie ciasteczko..? - Trze... trze... trze...  ostatnie! Lat temu wiele, przy podobnej okazji równie inteligentnie wybrnęła z kłopotu także i Najstarsza, Weronika. Dzielna Mama namawiała ją wówczas, żeby zaśpiewała dla Taty "Sto lat". Po kilku próbach padło: Tata - duzio..! Nawet dostałem wtedy tort z takim napisem... Dawno to było. Zanim przestałem obchodzić rocznicę urodzin...

"Cancel culture" po polsku

Obraz
Jakiś czas temu pisałem na Fejsie o serialu "Dewajtis" . Już wtedy (zerknijcie do pierwszego komentarza) niewiarygodne wydało się nam zamknięcie wątku kupca Gierasimowa. Był to jeden z powodów, może nawet najważniejszy, dla którego nabyłem drogą kupna egzemplarz powieści Rodziewiczówny. I co się okazuje..? Okazuje się, że w powieści żadnego Gierasimowa... nie ma! Cała intryga z wyrębem lasu (w tym tytułowego dębu) uknuta jest przez utracjusza Witolda w porozumieniu z kowieńskimi Żydami. I to jednego z tych Żydów nokautuje pod Dewajtisem Marek Czertwan.  Za czym ów - nie wymieniony nawet przez autorkę z imienia - Żyd, pozbawiony możliwości dochodzenia swoich roszczeń, zarówno do wręczonych już Witoldowi 10 tysięcy rubli, jak i do odszkodowania za uszczerbek na własnym zdrowiu i honorze (przy czym ów brak możliwości skutecznego dochodzenia roszczeń drogą prawną wynika zarówno z zeznań - fałszywych - Ireny Orwidówny, co w serialu pokazano, jak i z łapówki, którą wręczył carskiem...

Bajka o najpiękniejszej

Obraz
Z salonu dobiegły odgłosy kłótni między młodszymi dziewczynkami. "Ty jesteś brzydka" "Nie, ja jestem ładna". Dzielna Mama podjęła próbę pilnej interwencji rozjemczo - pedagogicznej, występując z kuchni, gdzieśmy akurat wspólnie siedzieli, z dłuższą przemową, zakończoną pytaniem retorycznym: "Dziewczynki, ale naprawdę uważacie, że jest tylko jedna, najpiękniejsza kobieta na świecie?" Leokadia: "Tak. Ja!" Kurtyna.