Skąd wziąć popiół z krowy..?
Od lat mamy z Żoną obyczaj, że przed snem czytamy sobie na głos Pismo Święte. Jeden rozdział ze Starego Testamentu i jeden rozdział z Nowego. Nie to że każdego wieczoru. Oczywiście, że nie. Bywa, że jesteśmy zbyt zmęczeni, albo mamy gości, a czasem po prostu zapomnimy. Na ogół jednak – czytamy. W ten sposób Stary Testament czytamy już chyba po raz trzeci (i właśnie zmierzamy do finału Księgi Jozuego), zaś Nowy – nie pamiętam po raz który, ale co najmniej piąty.
Dzieci niekiedy nawet napraszały
się, żeby jeszcze zostać i posłuchać. Bo zwykle dzieje się to, gdy już pójdą do
łóżek. Przy czym o ile ich ciekawość opowieści z Księgi Rodzaju wydawała się
nam zrozumiała i czasem się zgadzaliśmy, o tyle potem, szczególnie przy Księdze Powtórzonego Prawa czy
Księdze Kapłańskiej – goniliśmy do spania, bo czegóż niby miałyby się z tych
zbiorów nieaktualnych przepisów dowiedzieć zajmującego..?
Okazało się, że nawet już leżąc w
łóżkach – jednak słuchały…
Jak się tego dowiedzieliśmy..?
Kilka dni temu robimy coś przy
koniach, dzieci bawią się koło domu, po czym przybiegają podekscytowane: chodźcie,
zobaczcie, jaki ołtarz zbudowaliśmy..!
- Jaki znowu „ołtarz”..? –
z początku nawet nie zrozumieliśmy o co chodzi, wydawało się nam, żeśmy się
przesłyszeli.
- No ołtarz ofiarny! Bo my się
będziemy bawić w składanie ofiar…
Hmm…
Z wrażenia aż zapomnieliśmy
sfotografować ich dzieło. A trzeba je było po zakończeniu zabawy zdemontować, bo „rogi ołtarza” były
jednak nieco chybotliwe i groziły zwaleniem na czyjeś odnóża.
No i poskładały ten ołtarz z
tego, co miały pod ręką: z cegieł i z kostki brukowej.
A przecież każdy wie, że ołtarz
całopalenia winien być wzniesiony z kamieni żelazem nie ciosanych, lub ewentualnie - w wersji przenośnej - z drewna akacjowego pokrytego brązem..!
Nie mówiąc już o tym, że nie mamy bladego pojęcia, skąd wziąć popiół z czerwonej krowy dla oczyszczenia ołtarza i krew cielców i kozłów dla jego poświęcenia…

Komentarze
Prześlij komentarz